|   | 3 | |||||||||
|   | Uwolnij swe myśli -->  BLOGI Mansonka - ... Marilyn Manson - ... Frozen - Marta Ble ble ble - Aga Dno - Aśka i Wiedźma Oczami dziecka - Piernik Dash Away - ... STRONY |   | 7
2008-02-08 15:27:40 --> nie wiem co mi do głowy przyszło żeby Pół ryja mnie boli. Język mam pocięty i takie takie. Bo dla rozrywki po pijaku z Radkiem się po mordach okładaliśmy. I mało to istotne, że żeśma się pięściami po twarzach okładali. Ważne jest to, że dzięki temu zdarzeniu w coś uwierzyłem. W coś bardzo ważnego. A mianowicie uwierzyłem w stróżów prawa tego państwa oraz w ich pracę. 5 minbut, pięć minut okładania się pięścianiu, trochę krwi na ziemi i to starcza żeby w jadnym momencie w centrum miasta stanęły 2 lodówki i 2 radiowozy czyli w sumie około 10 policjantów. Co się tu dzieje kurwa! AAAA! Nic się nie dzieje panie władzo, okładamy się po mordach, po przyjacielsku. W coś jeszcze uwierzyłem, ale to już potem. W to, że można nie dać się życiu zeszmaciuć i nie trzeba sprowadzać swojej egzystencji do poruszania się w sztywnym kołnierzu praca - dom - praca -tak 300 dni - urlop dni 20 - prca - dom. Znaczy zawsze myślałem, że tak nie trzeba i wszystko trza robic żeby tak nie było. Ale teraz uwierzyłem. Moje wybitne talenta do gadek z panienkami pod 40. Uciec gdzieś trzeba. Tylko się nieda. Trzeba było być sumiennym, to terz uciekałbym dalej niż sobie mogę wyobrazić. Ale nie byłem. Za pierdoły kiedyś trzeba bedzie zapłacić. płacę. płacę żądam. nasz klient nasz pan, ale nie pan, prosze pana. jaka praca taka płaca, chyba jednak jaka płaca taka praca. o. tyla no...skomentuj (0) 2006-12-28 19:51:09 --> materiasiezmieniawenergieaenergiasiewypala Siedzę sobie zupełnie spokojnie na moim krześle, jednym z czterech takich samych, kuchennych krzeseł w kolorze dębu, które w tym domu stoją od lat. Krzesła stoją, a ja beszczelnie na nich siedzę, "żeby nie miały łatwo". Mało to istotne co to za krzesło, jak też to skąd się ono tu wzięło i wszystko wszystko inne co tego mebla dotyczny. Mało istotne a jedka skrobię tu na ten temat, nie wiadomo za bradzo po co. Nie postawiłbym zapewne nawet słowa "krzesło", gdyby nie to, że tkwię, usadzony na nim, od samego rana. Siedzę, jak napisałem, zupełnie spokojnie, nie ruszam się za dużo, patrzę przed siebie i nie robię nic. Nie robię nic w każdym aspekcie "nicnierobienia". Nic nie robię zarózno biernie jak i czynnie, całkowicie i pobieżnie. I dobrze tak i źle zarazem. Bez róznicy. Tyle że "przez palce sączy mi się czas a nic nie zostaje na dłoni" Takie tam... no...skomentuj (0) 2006-12-07 10:41:52 --> cisza. Nikt o niej nie słyszał. Nikt o niej nie mówił. Przez cały czas ze mną.. Tylko jeden raz: cyk. Za to, żeby TRZEBA było szukać. Ale, żeby znaleźć. Tylko jeden raz. Żeby. Tylko jeden raz. cisza. Znowu. o! no...skomentuj (1) 2006-04-15 14:42:14 --> Sztukija Życie..Zabrzmiało, ze hoho ;) Pora nauczyć się żyć. Wybieram szkołę życia z dnia na dzień. Cieszyć się każdą minutą, autentycznie każdą minutą dnia. Sumować cały dzień z satysfakcją i radością. Podwyższać sobie poprzeczkę coraz wyżej, na granicy możliwości, ale też na granicy skrajnej radości. Przeżywać. Czuć. Nie myśleć. Czuć. Teraz już. Pamiętam jak się ostatnio czułem, gdy przeżywałem stan zdefiniowany jako 'szczęście'. Pamiętam. I już. Ale nie czuję. Już. 1/3 życia za mną (przemyślenia egzystencjonalne na święta :). Nie chce pozostałej jego części spędzić podobnie - żeby pamiętać. I już. Wybrać nie 2/3 życia - wybrać ćwiartkę z tego, ale cieszyć się co sekundę. To jest sztuka. Jakich wiele. Każdy niech wybiera swoją. Jest.. Wiele.. Sztuk i ja. no...skomentuj (3) 2006-03-23 00:52:09 --> blood Krew. Czy to jedyne moje marzenie..? Widzieć krew, brud, cień człowieka. Czuć w ustach, na skórze, na ziemi. Czuć.. Widzieć, ale nieprawdziwe - udawane. Imitacja wszystkiego. cut the head off Rozprawy filozoficzne. na temat życia. na temat śmierci. jak umrę, to wreszcie się zatrzymam. czy to cel moich dążeń? Czuć. wreszcie zacząć czuć. Imitacja wszystkiego grows back hard Kolejne cięcie. Nie 'bo mi źle'. ale 'bo mi dobrze'. chwila bólu, żeby sprawdzić, czy.. czy sen jest rzeczywistością. czy może rzeczywistośc jest tylko snem. Wielebny ciągle w głowie. in da head. Wielebny. Ponowna imitacja..? I am the hydra Samotność. Czy aby imitacja? now you see the star> Wielebny - Marilyn Manson. 'Antichrist superstar' no...skomentuj (2) 2006-01-31 18:32:59 --> riposta Po pierwsze, to oczopląsu można dostać od tego ciągłego czerwonego tekstu. W tym kontekście śmiało możesz wrzucać jakieś mydlane teksty propagandowe i z zakorzenioną wiarą w czerwone słowa wszyscy Ci uwierzą..;) Rozpisywać nie mam się co, bo zaraz, jak zwyklę, muszę uciekać gdzieś po coś w jakimś celu. Ale odpowiedzieć chciałem na Twoją notkę. Taki los już, Munio, że jeśli chodzi się do elitarnej szkoły w wielkim mieście [VIII LO Poznań], to trzeba się dużo uczyć. Jest to oczywisty wybór nad bandą głąbów 'uczących' się w mniej elitarnych, co by tu dużo ściemniać - szkołach dla debili. Jest to niewątpliwie pozytywny aspekt, bo po skończeniu takiej szkoły z pewnością więcej wiedzy wyniesiesz niż z takiej mniej elitarnej[to oczywiste, po co pisać?]. Zmierzam cały czas do tego, że..Zadałeś [bądź nie] sobie pytanie, jak większość [bądź nie] uczniów, ludzi w wieku objętym nauczaniem, ble, ble, ble. Pytanie, które ja sobie..nie - które Tobie zadaje, to takie,czy lepiej kuć po nocach, stać na granicy wyczerpania organizmu i nierzadko uniknąć powaznych konfliktów zdrowotnych na podłożu zarówno psychicznym jak i fizycznym, czy należeć do grupy, jakby nie patrzeć, nieświadomych niedorozwojów umysłowych? Oczywiście, że lepiej być w Twoim wypadku, bo Ty masz świadomość, że oni są debilami i niedorozwojami intelektualnymi, a oni takowej świadomości o sobie nie mają, mimo, że to prawda. Z uśmiechem mimowolnym zadaję Tobie pytanie czy z kolei lepiej być niedorozwojem, nieświadomym gmiotem, czy wykształconym i ciężko wypracowanym 'intelektualistą' [w znaczeniu raczej pierwotnym]? A co jeśli jesteś świadomym niedorozwojem..?W tym wypadku położenie takiego świadomego gmiota jest, wg. mnie, gorsze od Twojego. Bo świadomość zabija, wypala wewnętrznie. To sprawia, że wszelkie wysiłki w obszarze nauczania stają się bezpodstawne i odchyłem od panującej normy. Byc gmiotem i być tego świadomym. To jest dopiero porażka. Nie mów mi, że 'przecież można porzucić grupę gmiotów'. No nie można. Nie jesteśmy wężami i nie przechodzimy wylinki :) angielski czeka. no to bęc.. no...skomentuj (5) 2006-01-31 03:20:38 --> Aj jaj jaj jaj... Puertorico Jest druga w nocy, co tam druga, dochodzi trzecia. Co ja robię stukając w klkawiaturę o tej godzinie.
CO TY ROBISZ? KŁADŹ SIĘ! SPAĆ! Tak woła do mnie mój spragniony snu organizm. Kiedyś, dawno dawno temu, kiedy to Rzymianie szykowali się właśnie żeby zrównać z ziemią Kartaginę, albo i jeszcze dawniej, nie do pomyślenia było dla mnie żeby noc poświęcić na naukę. Żeby tylko noc, uczę się od rana. To znaczy miałem przerwę na dojazd do Czarka ze szkoły, potem do własnego domu a później jeszcze pół godziny grałem na gitarze. Teraz też mam przerwę. Przerwa, przerwa, najbliższa przerwa zaczyna się 10 lutego, nie licząc tej przerwy w dostawie zdrowych mysli do mojej głowy, która zaraz nastąpi jeżeli nie pójdę spać (czego nie moge zrobić więc wyrok zapadł). Ale 10 luty, jak ten dzień pięknie się jawi gdzieś w mojej świadomości... Tylko musiałbym jeszcze dożyć 10 a jak narazie to szanse sa marne. Musze się pochwalić, czy też pożalić czy poprostu zaznaczyć że do 10 mam 7 sprawdzianów jedna kartkę jedno pytanko i pracę do oddania. Tak, moja szkoła kocha swoich uczniów, dba o ich zdrowie psychiczne, pozwala się im cieszyć życiem i ogólnie rzecz biorąc sprawia, że z każdym dniem, kiedy tylko przekraczają jej próg, czują się lepiej i lepiej i lepiej, aż do dnia kiedy wyladują w takim małym białym pokoiku w którym to można z pełna radością obijać się o gumowe ściany. No tak, ale wracając do 10 luteo . W niedzielę... wczoraj to była niedziela, tak, w sumie przedwczoraj, w każdym razie w niedzielę rano wizja wyjazdu zdawała się być taka bliska, poprostu na wyciągnięcie ręki. I kiedy tylko dotykałem jej w myślah przechodził mnie dreszcz. I prosze jak jeden dzień potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Teraz nie mam nawet siły pomyśleć o tym wyjeździe, wiem tylko kiedy jest i że musze jeszcze skombinować pieniądze żeby naniego pojechać. Miało być pięknie, miałem dostać wypłatę za pracę, może nie ciężką, ale pracę. Wypłatę dostaję już od miesiąca i jeszcze jej w całości nie dostałem. Miałem resztę dostać jutro, ale pani szefowa, co powiedziała?:"14 lutego". Zajebiśie, co to znaczy 14 lutego pytam? Miało być dzisiaj "Przyjdźcie 31, czyli za dwa tygdnie, to rozliczymy się już definitywnie, za dwa tygodnie wszystko będzie juz zrobione". Wierz ludziom, szczególnie jeżeli chodzi o pieniądze. I nic nie mogę zrobić. Szefowej nie opieprzę przecież. Pieprzona wyższośc szefa. Największy kretyn może zostać twoim panem i władcą, a ty musisz okazać pokorę. Matko, jak mnie to irytuje. Nie mówię że moja szefowa jest kretynką. Nie jest, jest sympatyczna, miła itp. Ale czekam już ponad miesiąc na pieniądze. Nic to. Idę się uczyć, zdenerwowałem się. Pozdrawiam no...skomentuj (3) 2006-01-27 00:43:57 --> tak, jakby tak, tak jakby CHCIAŁBYM powiedzieć słów kilka, dosłownie kilka i nie więcej, na temat stanu mojego umysłu w chwili obecnej. Zatem nie owijając w bawełnę, prosto z mostu, kawa na ławę, kulą w płot, dziadowski bicz: Nie wiem już nic. I to było te kilka słów. Jednak dla czystej przyjemności pisania rozwinę wątek. Otuż jestem rozdarty na... chciałem napisać, że na pół, ale nie, jestem postrzępiony, rozszarpany na setki, tysiące drobnych kawałeczków. Co gorsza te kawałeczki wcale nie wydają się być puzlami, jakąś logiczną układanką, nie nie, zupełnie do siebie nie pasują. Odnoszę wrażenie że jedyne co to złoży w całość to jakiś wspaniały klej. Biorąc pod uwagę to że "super-glu" pierwotnie był wykorzystywany, bodajrze w Wietnamie, jako środek do szybkiego "szycia" ran żołnierzy na froncie, to całkiem logiczne wydaje mi się użyie jakiegoś kleju w kwestii tworzenia całości ze strzępków moich myśli i świadomości (oraz nieświadomości, której istnienia nie jestem nawet świadomy). Na całe szczęście moja kuzynka studiuje technologię drewna na AR i na klejach się zna, więc mam do kogo się z tym zwrócić. Inni nie mają na tyle szczęścia by w tak trudnej sytuacji móc liczyć na pomocną dłoń. Dlatego jestem wdzięczny losowi, czy też może opatrzności, jak kto woli, za to, że zawsze znajduję wsparcie. Osobne podziękowania dla kuzynki z technologii. Tym optymistycznym akcentem kończę mój niezbyt treściwy wywód o niczym. To tyle.
Pozdrawiam. P.S. Czerwoną albo rożową czcionką piszę ja, nie Czarek. no...skomentuj (4) 2006-01-25 23:24:24 --> Jak narazie... HASŁO stare... Naprawdę, jestem zaskoczony. Się uśmiecham, uśmiecham się. Już o tym zapominałem. Wystarczy tylko przejechać w dół strony i utkwić wzrok w linijce z datą a momentalnie dojdzie się do wniosku że czas mija nieubłaganie. Bez ostrzeżenia. Czy ktoś Cię kiedyś próbował uświadomić kiedy miałeś lat kilka, że czas nie będzie Cie pytał o zdanie i poprotu będzie płynąć, nie zwracając na Ciebie najmniejszej uwagi? Wczoraj powiedziałem: "Podeprzesz mnie kiedy bedę już starym dziadem i będę wstawał z ławki". Na dobrą sprawę nie wiem do końca komu to powiedziałem, ale nie w tym rzecz. Bardziej ważne jest to że starym dziadem bedę za jakiś czas cholernie odległy od teraźniejszej chwili. Ale kiedy stanę się już niedołężnym staruchem i pomyślę o chwili obenej to bedzie to wczoraj, może tydzień wstecz od tego dnia. Czemu o tym piszę sam nie wiem. Pewnie dlatego że "umiem gadać tylko o pierdołach". Prawda, intrawertyk do bólu. Ale mam to hmmm. Może źle, zapewne źle, żeby nie powiedzieć na pewno źle. Ale wogóle nie o tym, nie o tym miało być. Na dobrą sprawę sam już nie wiem o czym. Może o tym, że jestem tym poruszony, zupełnie nie wiem dlaczego i do końca czym, ale jestem. Do tego stopnia poruszony, że stukam w tą moją zepsuta klawiaturę zamiast siedzieć półtora metra dalej, na kanapie gdzie już czekają na mnie książki. Czuje ich wzrok na moich plecach, patrza na mnie z wyrzutem, bo wstałem i odszedłem od nich bez słowa. Płaczą zapewne, z żalu. Ja, czy ja płaczę? Też płaczę, też, z tęsknoty, nie z "tęsknicy", zwykłej tęsknoty. Znam te ksiązki na pamięć a i tak nic z nich nie wiem i pewnie nigdy ich nie pojmę. Fizyka i ja - oksymoron. Pytanie które samo się nasówa: czy warto wracać na kanapę, brnąć dalej w naukę, kóta i tak nic mi nie przyniesie, niczego nie nauczy? "Czy warto jest, czy warte to wszystko by czynić upadek (...) Sam sobie odpowiedz." "A w mojej głowie słońc milionami karuzela nocą lśni..." I znów odbiegam, nie o tym, nie. O niczym już. Miło było. Dobranoc. no...skomentuj (8) 2006-01-25 18:34:42 --> -e-l-i-t-d-f ZRZUCAM szatę. Zrzucam kurtynę. Nie będzie 'teorii'. nie będzie 'ideologii'. Nie będzie 'czarka'. Przedstawiam się oficjalnie: jestem Sebastian. 'czarek', to mój już dziesiecioletni staruszek-pseudonim. Odpinam bluzę, żebyś mógł wszystko zobaczyć. Żebyś mógł zobaczyć prawdziwego mnie. A nie szatę. Takiego, jakim jestem. a nie takiego jakim chciałem zawsze być. właśnie teraz. i..Co widzisz..? bo ja nic. no...skomentuj (7) 2006-01-23 23:40:31 --> czarek HEJ! hej! poznaj swój raj! "czarek jesteś zwykłym chujem!" "czarek, powiedz mi, czy ty naprawdę jesteś taki bezduszny?" "czarek, jak mogłeś się tak zachować?!" "czarek, jesteś nikim!" "czarek, ona nie zasłużyła na takie traktowanie!" "czarek, to przez ciebie!" "czarek, gówno, a nie 'podejście'! co ty odwalasz?! " "czarek, zmieniłeś się. Na gorsze." hej! hej! Oddaj go nam! "czarek, jesteś kochany! dziękuję!" "czarek, mówisz, że nie altruizm nie istnieje,a to co dla mnie robisz temu przeczy" "czarek, dziękuję za pomoc" "czarek, jak ty to robisz..?" "czarek, jesteś słodki" "czarek, dziękuję" "czarek, dziękuję, że jesteś i moge na ciebie liczyć" hej! hej!Poznaj swój raj! wybierz sobie. As(s) U wish. Życie brutalne. Miłośc piękna. Ble, ble, ble. Poziom serotoniny wzrasta u nie jak po orgazmie. Ale..Dzieje się tak po połączeniu bólu i krwi. Zmieniając temat..Dlaczego? Pytanie zadawane codziennie,odwiecznie. Czy dobrze? jw. Po co..? O to siebie jeszcze nie pytałem.. Coś napisać, wyrazić swoje obecne emocje..Nie mogę - chodzą mi po głowie te cytaty. 'Czarek' 'Nadia' 'Sebastian' wybierz sobie. hej! hej! sprzedaj go nam! Idę dalej. Jak zawsze. Bez ducha, bez serca (niczym oda do młodości). Bez uśmiechu, bez optyzmizmu. Ale z wiarą-w siebie. ale z realizmem w głowie. Jak zawsze. Z sercem. Z Wielebnym. Pewna kobieta prosiła mnie o wywód na temat..cięcia się. Może..Może w kolejnej notce. A nie..Może nie..no nieważne :) ale kiedy już wszystko oddam Ci będziesz szczęśliwa i wolna czy.. no...skomentuj (4) 2006-01-17 18:09:56 --> autobus. SZCZERZE niepamiętam kiedy patrzyłem na pojawiające się litery w tym okienku.. Jakby ktoś jeszcze nie był zorientowany: photoblog. Oparty łokciem o szybę, na niewygodnym, plastikowym siedzonku autobusu linii L1 jadę..Jak codzień..Właśnie obliczyłem tak szacunkowo, że dzisiaj jechałem tą samą trasą 1072. raz. 277 godzin. prawie dwa tygodnie. Tysiące przeczytanych stron. To dużo, prawda..?Wszystko w jednym, prostokątnym, nieudekorowanym i nieatrakcyjnym pomieszczeniu na kółkach. Na pociesze mówię sobie z uśmiechem, że dwa razy w tygodniu jeżdżę na angielski, a co weekend do "miasta". Codzinnie (poza weekendami) widzę tylu ludzi. Na siódmym przystanku, o 7.47 wsiada 40-paroletnia kobieta w tandetnej, "skórzanej" kurtce, przeżuwając gumę, a w prawej ręce dzierżąc plecaczek, również "skórzany". Rozgląda się i siada zawsze w tym samym miejscu. Może jest "trendy"? Tak pewnie myśli. Za plecami znowu słyszę o lampach, bypassach, magnesach i wspaniałych doktorach z NFZ. "A bo ja już 72 lata mam i od dwóch.." "72?! a niewygląda pani!" [mówi z niesmakiem na twarzy - ona w tym wieku nie będzie tak dobrze wyglądać] "a no tak, tak. Dużo ruchu, pani codziennie trzeba.." "no prosze, prosze, to tylko pozazdrościć!" [oj zazdrościsz, często gęsto] Przede mną czterech 14-stolatków szarpie się przeklinając jak się da. Z kieszeni wystaje paczka Malrboro Red [jak można taką siekierę palić w tym wieku?!]. Czarne buty, model Nike obecnie posiada go 25% nastolatków, dreso-podobne spodnie ze złowieszczą mordą i napisem "BAD BOY". Na grzbiecie kurtka z napisem wzorowanym na tym ze spodni - ten krzyczy "HOOLIGANS". Czapka, naturlich firmowa, PIT BULL". Jakie z was kurwa, 14-latki, pitbulle, hooligani, czy bad boy'e?! w którym miejscu sie pytam?! Bo modne..? Teraz modne są moherowe berety po jednej stronie i bycie PENEREM po drugiej stronie. A, zapomniałem o 3. przystanku. Wsiada tam zakapturzona młoda kobieta w czarno-zielonych butach. Z brązową torebką. Chcąc nie chcąc - jeśli jest to możliwe, spoglądam na jej figurę. Czuję się, jakbym patrzył na dziewczynę z CKM, ale taką..urealnioną, w 3D. Zamykam książkę. Zgrabna jest. Jeśli jest to możlwe - cieszę oczy, im też się należy. Kiedy wracam..Znowu słyszę o doktorze z NFZ, obracam się - nie wirzę. Ta sama kobieta, ta zazdrośnica, rozmawia ze swoją sąsiadką. Nie słyszę tego. Nie chcę. Wielebny wkradł mi się do uszu. Odczuwam krzyczaną do ucha gitarę elektryczną i Mansona. Zamykam oczy. Znowu ktoś mnie szturcha - znowu zasnąłem. Na szczęście przystanek, na którym wysiadam - jest tym końcowym. pieprzę cię miesto Nie chcę rozmawiać o bypassach i lampach..ani o doktorze z NFZ. Nie chcę też słuchać jak sie spizgałeś na ostatniej imprezie, nie chcę, niechhcę, niehcę! Jeśli chcesz ze mną 'porozmawiać', to 'porozmawiajmy'. O tym jak minął sylwester, kiedy masz studniówkę, albo z jakich przedmiotów zdajesz maturę. Ktoś ze mną porozmawia..? Tak..? jest chętny..! dziękuję! Jestem wzruszony.. przedstawiam ci mojego rozmówcę - czarek. Porozmawiamy o tym, co ciekawi jego, a co mnie. nie rozmawiamy ze sobą, słyszę tylko bla bla bla.. no to bęc.. no...skomentuj (3) 2005-07-20 17:03:31 --> Piesu lata Jest taka sprawa, nie cierpiąca zwłoki. Jeżeli ktos chciałby pięknego psa to zapraszam: http://www.audiostereo.pl/Pies_poszukuje_nowego_domu_19774.html#bottom Wrazie czego moje gg:1832058 Pozdraiwam i łapa. no...skomentuj (2) 2005-07-04 20:29:40 --> I reckon I could well be in "Could Well Be In" Cuz her last relationship fucked her up. Got hurt majorly, finds it tough to trust. Looked at the ashtray, then looked back up, Spinnin it away on the tabletop. She looked much fitter than saturday just. She worked in JD's with dan. Back then I figured she was pretty damn rough, But she was only wearin her work stuff. And in these clothes she looked more than buff, She stirred her straw, sat up to adjust. I told her I thought it was important, That you could get lost in conversation. Chattin shit, sittin in, oblivion With that person who's your special one. She said she was the worst pool player under the sun, But blokes go easy so she always won. I saw this thing on ITV the other week, Said, that if she played with her hair, she's probably keen She's playin with her hair, well regularly, So i reckon i could well be in. She didn't look too bored with what I was sayin. Her hair looked much better than the other day. She had her fingers 'round her hair, playin'. I Saw on the telly that's a good indication. Stood up to buy the next drink though, "Nay." Suppose that's just our girl's way. Im tryin to think what else I could say, Peelin' the label off, spinnin the ashtray. Yeah actually, yes, she did look pretty neat. Her perfume smelled expensive and sweet. I felt like my hair looked a bit cheap, Wished I'd had it cut back last week. She kept givin me this look, cuz she would speak. Was she only friendly, or was she a keep? Asked her if she wanted the same again to drink. Started to turn and get up out my seat. I saw this thing on ITV the other week, Said, that if she played with her hair, she's probably keen She's playin with her hair, well regularly, So i reckon i could well be in. She said that her close mates all were Always the most important thing to her. I said I thought it was a bit more blurred. She asked what I meant by that as she stirred. I told her about the money and what had occurred With it goin missing from the living room, so. With my best mates all there standin by, Right where I left it, under their eyes. So surely one of them might have spied What happened to my money at that time. I felt like they were all smilin on the side. She was like "fair play" she couldn't say why. She didn't know what all my mates were like. And I said she just might be right. Wish I had someone I could always rely, Someone to get lost chattin to all night. I saw this thing on ITV the other week, Said, that if she played with her hair, she's probably keen She's playin with her hair, well regularly, So i reckon i could well be in. As I walked back with more drinks to our place, She had her phone stuck to the side of her face. I sat for a minute while she chatted away 'bout somethin with her mom and her birthday. Played for a bit with the same ashtray, Thought about things while i sat and waited. It was nice to chat about the shit in my head, Someone who just listens to you instead. I looked at the barman, wiping down again, Looked at the football on the tv set, Tryin to look like i weren't just waitin there For her conversation to come to an end. I look at my watch and realized right then That, for three hours, been in conversation. Before she put her phone down, she switched to silent, And we carried on chattin for more than that again. I saw this thing on ITV the other week, Said, that if she played with her hair, she's probably keen She's playin with her hair, well regularly, So i reckon i could well be in. I saw this thing on ITV the other week, Said, that if she played with her hair, she's probably keen She's playin with her hair, well regularly, So i reckon i could well be in. no...skomentuj (0) 2005-06-10 14:56:47 --> Vanitas Chciałem napisać coś głupiego i równie bezsensownego jak pisałem niegdyś na tej stronie. Ale zauważam że tutaj już się takich rzeczy nie pisuje. Jak wiadomo wszystko się zmienia, zmienia się i to. Myślę jednak, że nie napiszę nic głupiego bardziej z tego powodu, że nie mam na to ochoty wcale. Ale równocześnie mam potrzebę napisania czegokolwiek. Tylko szkoda że sam nie wiem czego. No własnie, czuję pustkę i marność, stąd temat. Kiedyś myślałem że pustka i poczucie marności mogą być bodźcami pobudzającami do tworzenia. Nie jakichś wybitnych dzieł oczywiście (chyba że faktycznie jest się wybitnym artystą), ale czegokolwiek. Taki bodzieć który wzmaga potrzebę zapełnienia tej własnie wewnętrznej dziury, próżni. A tu co się okazuje? Że próżnia jeszcze dodatkowo wszystko zasysa do wewnątrz. No właśnie, zasysa ale nie wypełnia, działa bardziej jak czarna dziura, pochłania, miażdży i marnotrawi. Czyli suma sumarum jestm ogarnięty marazmem i popadam w fatalizm :) Hura! Aż się uśmiechnałem jak to napisałem, bo brzmi conajmniej tak jakbym miał się "w samym sobie żywcem zagrzebać". A tymczasem poprostu nie mam siły, chęci, zapału, ochoty ani niczego podonego co zmobilizowałoby mnie do jakiegokolwiek działania. W związku z tym chyba pujdę spać, bo wczoraj spałem może ze 3 godziny :/ Czyli mówię doranoc. Nie ma żadnego moądrego morału, pouczenia czy też wskazówki życiowej, przykro mi. Innym razem sie postaram, ale teraz z powodów wymieniozych wyżej nie jest to możliwe. Dobranoc no...skomentuj (2) 2005-06-04 09:42:53 --> http://www.nienarodzone.blog.pl/ "5 października Od dzisiaj żyję. Rodzice, jeszcze o tym nie wiedzą, ale już jestem. Mam być dziewczynką- blondynką o niebieskich oczach. Wszystko to już jest ustalone, nawet to, że będę kochać kwiaty. 19 października Niektórzy twierdzą, że jeszcze wcale nie jestem osobą i że tylko moja mama istnieje. Ale przecież ja jestem prawdziwą osobą, tak samo jak okruszynka chleba jest chlebem. Mama istnieje i ja też istnieję. 23 października Już zaczęłam otwierać usta. Pomyślcie tylko, że mniej więcej za rok będę się śmiać, a potem mówić.Wiem,że moim pierwszym słowem będzie: MAMUSIA 25 pażdziernika Dziś zaczęło bić moje serduszko. Odtąd będzie bez chwili odpoczynku bić przez całe moje życie. Po wielu latach zmęczy się ustanie, i wtedy umrę. 2 listopada Codziennie jestem troszeczkę większa. Zaczynają się kształtować moje rączki i nóżki. Ale będę musiała długo czekać, zanim zdołam stanąć na tych nóżkach i pobiec w ramiona mamy, albo zanim te małe rączki potrafią narwać kwiatów i objąć tatusia. 12 listopada Na rączkach zaczynają mi się tworzyć paluszki. Jakież są śmiesznie mała! Będę nimi mogła głaskać mamę po włosach. 20 listopada Dopiero dzisiaj mama dowiedziała się od lekarza, że żyję tutaj, pod jej sercem. Ach, jakże musi być szczęśliwa! Cieszysz się mamusiu? 25 listopada Mamusia i tatuś chyba już myślą o tym, jakie mi dać imię. Ale przecież nie wiedzą, że jestem dziewczynką. Chciałabym mieć na imię Kasia. Robię się już taka duża. 10 grudnia Rosną mi włoski. Są miękkie i błyszczące. Ciekawe jakie włosy ma mamusia? 13 grudnia Już niedługo będę widzieć. Wokół mnie jest ciemno. Gdy mamusia wyda mnie na świat, będzie tam pełno słońca i kwiatów. Ale najbardziej chciałabym zobaczyć mamę. Jak wyglądasz, mamusiu? 24 grudnia Ciekawe, czy mama słyszy szmer mojego serduszka? NIektóre dzieci rodzą się chorowite. Ale moje serce jest silna i zdrowe. Bije tak równo: puk-puk, puk-puk. Bedziesz mieć zdrową córeczkę mamusiu! 28 grudnia Dzisiaj moja mamusia mnie zabiła." no...skomentuj (6) 2005-05-16 06:57:44 --> JORGIJ "2004-10-10 23:05:29 Wybrałeś temat:notka nie przewrotna.. Nachodzą ludzi czasem stany beznadziei..Kiedy czujesz sie bezradny, słaby, niedojrzały..Bezradny wobec swoich słabości..Niedojrzały w swoich postępowaniach..Nie chciałbyś, aby twoja każda decyzja była przemyślana na tyle, aby nadal była spontaniczną, ale zawierała w sobie sporo rozsądku?tak,aby jej nie żałować później..Bezradność i beznadzieje..Chciałbyś być lepszym, godniejszym i bardziej docenianym? to nie o to chodzi tak na prawde..Słyszysz, że ludzie cię doceniają, ale mimo wszystko pragniesz być jeszcze lepszym..Pragniesz dawać takie szczęście, jakim cie obdarza..Widzisz radość w każdym, w każdej rzeczy, o kazdej porze, w każdej sytuacji..Czujesz, że żyjesz..patząc w te oczy..chce się żyć..chce się Kochać i byc kochanym..kocham i jestem kochanym..Patrzac w te oczy..szaleje..chciałbyś być lepszym, aby tego szczęścia nie stracić..Portishead.. Umieram..z miłości.. jorgij.." no...skomentuj (2) 2005-05-15 00:56:15 --> JORGIJ "2004-07-19 10:24:04 Wybrałeś temat:Przyjaciel... Któż z nas nie ma "przyjaciela", "przyjaciółki". "Psiapsiółki"? Ale czy to na pewno Przyjaciel? Jesteś w stanie oddać mu całego siebie? Chcieć pomóc w każdej sytuacji? Czy uważasz, że ty też jesteś dla niego Przyjacielem? Przyjaciół nie kupuje się w sklepie, nie znajduje się na ulicy, czy nawet nie szuka ich się specjalnie. Oni są..Nie ma ich tak wielu jak jest "znajomych". Skoro twierdzisz, że masz Przyjaciela przez duże P (taki skład hh chyba jest..)..To spójrz na niego jeszcze raz..Jak rozmawiacie..Te słynne rozmowy twarzą w twarz, sam na sam itd. Czy jeśli on pyta: "co u ciebie?", nie myśli: "jak mi odpowie,to zapyta mnie o to samo i będe mógł się wygadać..". Nie musi tak być.Ale jak często tak jest..Bardzo często (za często) ten przyjaciel, bo tak go nazywasz, jest przy tobie tylko po to,żeby sam mógł się wygadać..Żebyś mógł mu pomóc. Często myśli tylko o sobie, bo wie, że możesz mu pomóc...Zaraz usłysze: grubo się mylisz..Ja tak nie myśle..Idąc do przyjaciela/przyjaciółki ona pyta mnie co u ciebie?, a ja czuje to drugie dno..Odpowiadam dobrze i nie zdąże powtózyć pytania, bo już słucham co u niego..Przecież to ja przyszedłem do ciebie po pomoc! - myślę..Ale słucham cierpliwie. Staram się pomóc..Może on mi kiedyś pomoże..? Napisał Jorgij.."Każdy potrzebuje przyjaciela".." no...skomentuj (4) 2005-05-11 08:49:10 --> JORGIJ "2004-04-18 09:42:35 Wybrałeś temat:Czas na refleksje... Budze się rano, wstaję bez większych przemyśleń na temat swojej osoby, ludzi mnie otaczających. Szybko otwieram oczy, pędze się umyć, ubrać i do szkoły – żeby tylko nie mysleć o tym co będę robił jak z niej wrócę... Tyle myśli na sekunde.. Brakuje czasu, żeby wszystko ogarnąć.. kartki z mojego kalendarza życia uciekają jak sekundy...Każdy goni za swoim. Nikt nie zwraca uwagi na innych. Pojęcie altruizmu właściwie nie powinno istnieć. Zdecydowanie jestem wyznawcą nietzscheanizmu. Każdy jest takim pieprzonym egoistą, że nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Ale do tego nic nie mam. Czepiam się tego, ze nie potrafisz się przyznać, nie potrafisz powiedziec: „tak, jestem egoistą, kocham siebie, w świecie licze się tylko ja”. Owszem – masz tymczasowe związki, osoby, które wydaje ci się, ze kochasz, szanujesz, cenisz. Ale na jak wiele jesteś w stanie się zdobyć? Poświęcić życie swoje za drugiego człowieka? Przecież to tylko człowiek. Poradzi sobie sam. Ty też sobie poradzisz w tudnej sytuacji. Wystarczy w siebie uwierzyć. Wiara cuda czyni. Wiara w Boga – to ci się nasuwa na myśl. Ja mówie o wierze w siebie, nie w Boga, którego tak na prawde może nie być. Tego nie wiesz, ty jesteś – tego doświadczasz codziennie, wiec w to uwierz. Oklepana wersja swojego życia. Ile razy już opowiadałeś te zabawne historie ze swojego życia? Spójrz na to z drugiej strony – stań z boku i obserwuj. Masz jakiś dział swoich przeżyć, który opowiadasz tym samym schematem, brakuje tam urozmaiceń. Dlaczego? Bo twoje życie jest po prostu nudne i bezcelowe... Tworzysz jakieś pokłady swojego umyłu – czasami świadomie, a czasami nie. Tworzysz sobie świat. Własny świat. Potrzebni ci są inni? Zastanów się? Czy to nie ty ostatnio powiedziałeś, że samotność jest najefektowniejsza z ukochaną osobą? Bezsensu? Nie sądze. Nie dla mnie – bo ja wiem jaki jest tego przekaz. Nie potrafiłbyś żyć w samotności? Bez przyjaciół, znajomych, rodziny? Wydaje mi się, ze wszystko jest do zrobienia.. Napisał Jorgij.....kocham siebie" no...skomentuj (4) 2005-05-09 22:41:19 --> JORGIJ "2004-05-28 17:57:22 Wybrałeś temat:Nienawiść Nienawisć do ludzi, do świata, do zwierząt, chociaż nic nie zrobiły. Nienawiść do nauczycieli, do szkoly, do jej personelu, do policji, do władzy, do rządu, do państwa. Nienawiść do ciebie, do niego, do niej, do was, do nich. Nienawiść do Niej, do jej byłego, do tego co zrobił, do tego co robi i robić będzie. Nienawiść do do Niej, bo była z tamtym, do Niej bo teraz jest z nim. Nienawiść do kartki papieru, do zeszytu, do długopisu, do podłogi, do budynku, w ktorym jestes. Nienawiść do tego kolesia co idzie ulicą, CHOCIAŻ NIC NIE ZROBIŁ. Nienawiść do mamy, do taty, bo dzięki niemu tu jesteś? Nienawiść do muzyki, do muzyka, do słów, do rymów, do artystów, bo wydają gówno na rynek, bo tworzą kiczowate teksty bez przesłania. Nienawiść do rasitów, nazistów, faszystów, nietzscheanistów, filozofów, myślicieli, murzynów, uczonych, uczącuch się, do pedałów, do transwestytów, biseksualistów, dla pedofili, zoofili, nekrofili. Nienawiść do demokratów, komunistów, dyktatorów, morderców, pijaków, pijących erotomanów, nimfomanów. Nienawiść do anglików, amerykanów, bo ich język zdominował świat, nienawiść do niemców, bo zabili żydów i chceli opanować świat. Nienawiść do Polaków, do Polski, bo nawet nie chce wiedizeć co się w niej dzieje. Nienawiść do lodówki, jedzenia, bo bez nie możemy żyć. Nienawiść do ognia, bo zrewolucjonizował świat. Nienawiść do ludzi, dla otoczenia, bo tobą władają, pomiatają. Nienawiść do kolegi i koleżanki, bo zarzynają twoje wlasne zdanie narzucajac swoja wizje świata, bo mordują twoja opinie. Nienawiść do czasu, bo jesteśmy jego więżniami, bo się go boimi i jest nam do życia niezbędny. Nienawiść do zegarkó, bo ten czas mierzą. Nienawiść do harcerzy, do ich struktury, do ZHP, ZHR, bo mają gitary, ogniska, spotkania, obozy, bo mają ZABAWE. Nienawiść do ich przesłań, do ich sposobu spstrzegania świata. Nienawiść do broni, bo niszczy, morduje. Nienawiść do lekarzy, pielęgniarek, bo maczają palce w aborcji i eutanazji. Nienawiść do młodych dziewczyn,bo dają dupy przy każdej możliwej okazji, ciesząc się, ze są kimś, chociaż wcale tak nie jest. Nienawiść do kurew, alfonsów, elegantek, do dam. Nienawiść do hazardu, do złodziei, do skurwieli. Nienawiść do hakerów, phreakingu. Nienawiść do wszystkich z przedstoskiem neo - bo myślą, ze są nowocześni i tym sposobem lepsi, bo chcą być jedyny. Nienawiść do narcyzów, samolubów, egoistów, altruistów, idealistów, do katolików, żydów, muzułmanów, pakistańczyków, izraelitów, do innych narodów, krajów, obcokrajowców, imigrantów, emigrantów. Nienawiść do żołnierzy, walczących w imię kraju, do którego nie czują przywiązania. Nienawiść do pieniądzy, bo rzadzą światem, bo można za nie kupić wszystko i wszystkich. Nienawiść do Kościoła, do jego hierarchii, bo manipuluje i ściemnia ludzi, do Boga, bo nikt nie wie czy istnieje, bo ludzie w niego bezgranicznie wierzą. Nienawiść do tego dziecka, bo jest niewinne, bo dla niego światem są błahe dla ciebie rzeczy. Nienawiść do kobiet, bo bawią się mężczyznami, nienawiść do mężczyzn, bo traktują kobiety jak kurwy. Nienawiść do "hooliganów", bo to oni nienawidzą Nienawiść do komputera, do Internetu, bo daje przyjemność i zagrożenia. Nienawiść do swojego ciała, do jego budowy, jego kształtu, masy, koloru. Nienawiść do bulimii, anoreksji, do raka, AIDS, grypy, kataru, nowotworu, parkinsona. Nienawiść do własnego ja, swojego ego, swojej osobowości, twórczości, toku myślenia, mówienia, bycia. W końcu nienawiść do własnego siebie, do tego co zrobiłem do teju pory, co robie i co zrobię.. Czy ja powiedziałem, ze nienawidze? I hate me..." no...skomentuj (7) 2005-02-17 16:24:52 --> ALTRUIZM NIE isnieje. Właściwie na tym powinna skończyć się ta notka i moje zdanie na ten temat – altruizm nie istnieje.
TO będzie krótka opowieść..Chciałoby się właściwie rzec, że "ona miała 16 lat i była prostytutką, miała czarny, skórzany płaszcz, zażygany wódką". Idealnie pasuje do bohatera mojej opowieści, no może poza tą prostytutką..Płaszcz skórzany też nie był, ale za to schludny. No i co najwazniejsze był ciemno popielaty. Poza tym wypisz wymaluj on..no bo to on,a nie ona i ma 13 lat, a nie 16. Żygać, nie żyga,bo jest abstynentem, więc nie ma po czym, zdrowe się odżywia. Tak właściwie, to siedzi w domu i płaszcza nie ma. Bo mu nie potrzebny. A prostytucja jest zakazana. Właściwie wódki nie lubię, ale palę bo muszę. Nie chcę, ale..Redoks kurde..jak będe chciał kogoś pozdrowić, to pozdrowie, tak? a jeśli zapomne to inna sprawa. no to bęc... no...skomentuj (9) 2004-08-13 20:14:35 --> Kiedy tak patrzę KIEDY tak patrze w stecz, wiem że chwila obecna odbiega kształtem, kolorem, zapachem i smakiem od przeszłości. Jest inna, zupełnie. Nie ma już wielu rzeczy które tworzyły mój świat, sprawiały że moje żyie było takie wlaśnie, a nie inne, że było moje. Ale tak chyba musi być, tak musi się dziać i dzieje się cały czas. Wszystko płynie, nie da sie niczewgo zatrzymać, zahamować zmian. Kiedys kochałem swoje życie, teraz kocham je również. Alke kocham je inaczej. To różnica taka jak między dwoma zupełnie innymi zapachami, które pieszczą delikatnie twój węch i sprawiają że coraz mocniej i szybciej wciągasz powietrze do płuc. Zapachy są diametralnie różne, a jednak wywołóują tą samą reakcję. Zarówno w przeszłości jak i w chwili bierzącej chcę z całej mocy wciągać pachnące powietrze, żeby poczuc cudowny aromat mojego życia. I czuję, pamiętając jednocześnie zapach tej zwietrzałej już lekko woni dawnych dni. Mogę te zapachy porównać , zauwarzyć wady i zalety każdego z nich, poczuć, który jest mi milszy, który bardziej łagodny, który mocniejszy i intensywny, ostry. Wiem o każdym z nich wszystko, bo to przecież ja dobierałem starannie bukiet, decydwałem o proporcjach, mieszałem i próbowałem czy wszystko jest już gotowe, żeby zamknąć zapach w butelce i potem, każdego dnia, delikatnie kropić powstałym perfumem ciało. Mam możliwość ocenienia, który zapoach jest ładniejszy. I nie potrafię. Mówi się że nie da się zrobic niczego bez wyrzeczeń. "Coś za coś" ja najchętniej wszystko wymiesząłbym, wziął szczyptę z przeszłości, troszeczkę teraźniejszosci i kilka łużeczek tego co mnie dopiero czeka. I to byłoby piękne. Ale przecież wszystko da się osiągnąć, wszystko. Wystarczy wola, determinacja i dużo siły, nadzieja nie zawadzi. Kiedyma się to wszystko, każdy cel jest do zdobycia, każdy. Oczywiście, ktoś może powiedzieć że wcale nie, bo coś tam. Jednak zastanawiając się głębiej, to jeśli coś nam się nie udaje, to tylko wtedy kiedy zabraknie jednego z tych wymienionych wyżej elementów. Przepraszam, zapomniałem jeszcze o czasie. Czas jest ważny, bo przecież nic nie przychodzi od razu, prawda? Zatem czas, determinacja, wola i siła. Wszystko jednak w granicach zdrowego rozsądku. Niestety na świat czasem trzeba spojrzeć realistycznie, wiedzieć gdzie leży linia oddzielająca rzeczywistość od sennych marzeń. Mimo wszystko ta granica jest ruchoma, o czym nie raz się przekonałem. Często sny są prorocze, marzenia się spełniają, największe wymysły, które mogłoby się zdawać są zupełnie nierealne, urzeczywistniają się. Zatem nie można powiedzieć: "to jest nierealne", można tylko stwierdzić: "to wydaje się niemożliwe, ale zawsze można spróboweać". Próbować nie można zabronić nikomu, każdy może próbować jak długo tylko chce, ale nich wie, że ogranicza go czas. Czasu poświęcanego przeze mnie, na pisani w chwili obecnej nie wykorzystam juz na nic innego. Dlatego zawsze należy się starać robić to co sie kocha, to co się lubi, to czym się pasjonuje, nic innego. Nic poza tym co zapewni ci możliwośc wykonywania tych wszystkich rzeczy. Obowiązek zawsze jest obowiązkiem i trzeba się z niego rozliczyć, żeby potem przejść do rzeczy przyjemnych. Niewykonywanie obowiązkuw sprowadza na nas tylko sprawy nieprzyjemne. Teraz można sobie wybrać. Przyjemność w zamian za nieprzyjemny oowiązek a potem same nieprzyjemności czy wykonać ten wlaśnie obowiązek i potem cieszyć się sprawami ciekawymi. W ogólnym rozrachunku lepiej wychodzi jednak opcja druga, ponieważ nie sprowadza ona na nas żadnych złych konekwencji, płynącyh z wybory pierwszej wersji. A konsekwencje te często nie pozwalają nam się cieszyć życiem, ograniczają nas i zabijają. Tyle na dzisiaj, bo wenę straciłem juz przy rzeczach przyjemnyhc, puźniej. no...skomentuj (2) 2004-01-25 19:10:50 --> Kres :) TIAA..teraz z kolei jest kres tego bbloga. przynajmniej z mojej - czarkowej - strony.. ja tu już nic nie napisze, bo blog to największy i najbardziej bezwartościowy shit jaki kiedykolwiek widziałem. Nastąpił kres. Po ostatnich przeżyciach w czechach doszedłem do odmiennego wniosku niż ten, którym kierowałem się psząc poprzednią norkę. Kres owszem jest, ale nie nadchodzi tak szybko jak mi sie wydywało. Można wiele zrobić i to TRZEBA zrobić. MUSIMY to zrobić, bo inaczej przepadniemy. no to bęc... no...skomentuj (7) 2004-01-11 12:25:17 --> Zabrzmi dziwacznie: KRES OSTATNIO często dochodze do wniosku, że wszystkiego jest kres. Tak sobie wymieniałem rzeczy, które można zacząć i, których nadchodzi kres. Otóż najprostszym przykładem i najbardziej podatnym na komentarze będzie temat miłości. Zaczyna się niby od pierwszego spojrzenia, pierwszego gestu. Później jest (powinien być)związek początkowy, miłość, bliższe kontakty, ślub, dziecko itd.. Ale miłość ma kres. Można przecież dojść do stanu pełnej miłości, małżeństwa, udanego życia rodzinnego, nie wspominając o życiu seksualnym, w którym można zrobić wszystko i wszędzie. Dąże do tego, że wszystko ma swój kres i gdy ten kres się osiągnie – zaczyna się robić nudne. Innym przykładem jest powiedzmy nauka (też podatny temat na komentarze). Zaczyna się w momencie urodzenia. Uczymy się chodzić, mówić, myśleć, czytać, pisać, rozwijamy swoje ukryte talenty i zdolności. Idziemy do podstawówki, do gimnazjum, do LO, na studia – jedne, drugie, trzecie, licencjat, magister, doktor, profesor. Skończymy dwa, cztery – sześć kierunków i koniec. Mówi się, ze się uczymy przez całe życie. Ale jeśli „zainwestujemy” w jedną dziedzinę, w którą będziemy się zagłębiać na studiach i w domu, to kiedyś będziemy wiedzieć o niej wszystko i zacznie się robić nudna. Nadejdzie jej KRES. Możemy też np. zacząć uczyć się strzelać (mało podatny temat, ale najbliższy w głowie). Zaczynamy od chwycenia broni. I przecież możemy nauczyć się strzelać tak precyzyjnie, że trafimy w skrawek papieru z zamkniętym jednym okiem patrząc w lusterko obróconym tyłem do celu...i co dalej? Osiągnęliśmy mistrzostwo i co? KRES – dalej już nie bardzo można się uczyć więcej. No chyba, ze zaczniemy strzelać z kilkudziesięciu kilometrów – ale tej nauki też nadejdzie kiedyś kres. Jest jeszcze wieele przykładów, ale nie mam czasu ani ochoty aby się z Wami nimi dzielić, ani żeby blog był właściwym miejscem do ich przedstawiania.. Do czego zmierzam? Sam nie wiem. W pewnym sensie oczekuje, ze ktoś mnie albo nawróci, albo pokaże przykład rzeczy, czynności, w której nie będę widział kresu, i którą trzeba będzie można cały czas pdnosić o jeden poziom wyżej, albo zjedzie mnie od kretyna. Ale bez użalania się proszę. No to bęc... no...skomentuj (11) 2004-01-04 15:25:39 --> mu Ej notka niżej to był APEL. Widzę że ktoś, kto dopisał komentaż, nie rozumie słowa apel. Apel do ludzi którzy piszą te swoje blogi śmieszne, które są chyba najbardziej beznadziejnym pomysłem jaki zaistniał, funkcjonuje i w dodatku bardzo dobrze prosperuje w sieci. No kuna paranoja. Nie mam już nawet za złe ludziom że sobie coś tam piszą, a niech sobie piszą, ja się przynajmniej śmieję i mam co robić nudnymi, długimi nocami. Bo to takie moje małe hobby, przeglądanie tych głupot, które ludzie tam wypisują. Na blogach. W każdym razie zatrważa mnie myśl, że skoro blog to coś tak powszechnego, coś co duża część internautów chciałaby założyć i prowadzić, wylewając tam swoje troski i żale na publicznym widoku, to z ludźmi jest co raz gorzej. Boję się już powoli o własną przyszłość. Jak sobie pomyślę jak będzie wyglądało w przyszłości społeczeństwo, które docydować będzie o moich losach jako powiedzmy państwo, to zaczynam być za anarchią. Przecież jeżeli to wygląda tak w tym momencie to dzięki, ale ja się chyba wyprowadzę. I tu juz mi nawet o blogi nie chodzi, tylko o to jacy powoli stają się ludzie, przepraszam, raczej jacy już są. "Ale może jadnak jeższe nie jest za puźno? Ja jednak widzę nic z tego, co dzień jeden głupszy od drugiego!" Dobra, znowu się wczułem i napisałem coś co miało trochę sensu, za co z całej mocy przepraszam. Żeby nie zachować do końca powagi wypowiedzi to powiem, że dzisiaj chodziłem pomieście w pidżamie, znaczy w górnej jej części. tyle, no to ...JEB no...skomentuj (2)   |
|
||||||